Lech Poznań zaskoczył kibiców, kiedy sztuczna inteligencja trafnie wytypowała najdroższy transfer w historii klubu - Luisa Palmy. Teraz AI rzuca kolejne nazwiska, które mogą wzmocnić zespół na Bułgarskiej 19 w sezonie 2026/27. Drużyna prowadzona przez trenera ceni graczy, którzy znają system i gwarantują jakość europejską, co może okazać się kluczowe w europejskich pucharach. Lech zajmuje 1. miejsce w Ekstraklasie z 60 punktami po 34 meczach, cztery oczka przed Górnikiem Zabrze, i pozostaje niepokonany w ostatnich pięciu spotkaniach.

Jak AI trafnie przewiduje transfery Lecha?

Sztuczna inteligencja, której użyto 22 maja w formie eksperymentu, oszacowała szansę na transfer Luisa Palmy na 45-60 proc. Palma dołączył do zespołu w czerwcu 2026 i od razu stał się kluczowym ogniwem w ataku. AI podkreśliła, że zawodnik chce zostać, trener go ceni, zna system gry i wnosi jakość europejską - cechy, które mogą zadecydować o dłuższej grze w Europie. Lech po ostatnim meczu z Wisłą Płock 2:2 (23.05.2026) ma na koncie 62 trafienia i 45 straconych bramek, co daje plus siedemnaście w różnicy.

Najbardziej prawdopodobny transfer według AI

Na szczycie listy najbardziej prawdopodobnych transferów znalazł się Taofeek Ismaheel. Nigeryjczyk spędził cały ubiegły sezon na wypożyczeniu w Lechu, zdobywając cztery gole i pięć asyst. AI oceniła jego szansę na transfer na 70-80 proc. Bramkarz Mateusz Lis, którego AI również wytypowała, podpisał kontrakt z klubem do 2029 roku - i to trafienie okazało się celne. Lech potrzebuje stabilnego podania w bramce, a Lis gwarantuje doświadczenie i pewność w defensywie.

Dlaczego AI myli się przy dalszych nazwiskach?

Gdy lista została rozszerzona do dziesięciu graczy, sztuczna inteligencja zaczęła tracić grunt pod nogami. Chat GPT umieścił Roberta Gumny’ego i Yannicka Agnero - obaj już są w zespole - oraz Jakuba Kamińskiego, którego powrót na Bułgarską 19 wydaje się mało realny. Kamiński błyszczy w Bundeslidze, a jego transfer do Lecha byłby zaskoczeniem. AI nie radzi sobie z takimi scenariuszami, co pokazuje, że prognozy należy traktować z przymrużeniem oka.

Lech Poznań, aktualnie lider Ekstraklasy z 60 punktami, czterema oczkami przewagi nad Górnikiem Zabrze i dwoma zwycięstwami oraz trzema remisami w ostatnich pięciu meczach, musi uważać na konkurencję. Drużyna nie może sobie pozwolić na błędy, jeśli chce utrzymać pozycję na szczycie tabeli i walczyć o europejskie puchary.